autor: Kamil Drzeniek
pon., 2010-08-23 13:50
Jak burza przez rozgrywki piłkarskiej Ekstraklasy przechodzą piłkarze Polonii Warszawa. Podopieczni Jose Marii Bakero po trzech meczach mają na swoim koncie komplet punktów.
W ostatniej kolejce piłkarze z Konwiktorskiej pokonali na własnym stadionie Zagłębie Lubin 2:1, choć zwycięstwo nie przyszło im łatwo. Na przerwę 'Czarne Koszule' schodziły z jednobramkową stratą, bo goście prowadzili po bramce Mateusza Bartczaka. Zawodnik oddał piękny strzał z 35 metrów, lobując przy okazji wysuniętego przed własną bramkę Sebastiana Przyrowskiego. W drugiej połowie Polonia wzięła się ostro do roboty, a co za tym idzie strzeliła dwie bramki i objęła fotel lidera. Do protokołu meczowego, w rubryce 'strzelcy' wpisali się Artur Sobiech i Ebi Smolarek. Obaj mają już po dwie bramki na swoim koncie w bieżącym sezonie. Prawdziwego przebudzenia doznali piłkarze Legii Warszawa oraz Wisły Kraków. Obie ekipy pokonały na wyjeździe odpowiedno Śląsk Wrocław i Widzew Łódź, a ich mecze zakończyły się zwycięstwami 1:0.
Lech Poznań który w poprzednim tygodniu sprawił wielką niespodziankę na Ukrainie zwyciężając Dnipro 1:0, na własnym boisku podejmował Cracovię Kraków. Kibice 'Kolejorza' z pewnością liczyli na komplet oczek, ale nie spodziewali się, że podopieczni Jacka Zielińskiego zdobędą je w tak sporych rozmiarach. Lechici rozbili 'Pasy' 5:0, a dwie bramki strzelił Artjoms Rudnevs, który dzięki tym trafieniom wskoczył na fotel lidera klasyfikacji strzelców (dzieli go wspólnie z Andrzejem Niedzielanem i Darvydasem Sernasem). Podobnie jak Cracovia, w dalszym ciągu właściwego rytmu nie potrafią złapać zawodnicy Polonii Bytom. Podopieczni Jurija Szatałowa przegrali na własnym boisku z Koroną Kielce 0:1, a na swoim koncie mają zaledwie punkcik. Słabe wyniki sprawiają, że bytomscy kibice tracą powoli cierpliwość i domagają się zwolnienia Szatałowa. Przeciwnego zdania są natomiast działacze, którym taka myśl nie przechodzi nawet przez głowę.
Beniaminkowi z Zabrza, po zwycięstwie w Lubinie wzrósł znacznie apetyt. Górnicy chcieli podtrzymać dobrą, wyjazdową passę i wywieźć trzy oczka z Gdynii. Na ich nieszczęście słaby występ zaliczył kapitan Adam Banaś, który sprokurował obie bramki dla Arki. Dobra gra Grzegorza Bonina i Piotra Gierczaka to za mało na drużynę Dariusza Pasieki. Bramki dla gospodarzy strzelali Filip Burkhardt oraz Tadas Labukas. W Bełchatowie, tamtejszy GKS podejmował Ruch Chorzów. Po 30 minutach gry wynik na tablicy świetlnej brzmiał 2-0 dla gospodarzy, więc mogło się wydawać, że będzie łatwo, szybko i przyjemnie. Miłego, złego początki, bo "Niebiescy" na osiem minut przed końcem pojedynku doprowadzili do stanu 2:2 i wszystko wskazywało na to, że mecz zakończy się podziałem punktów. Nic z tego, bo geniuszem po raz trzeci w tym meczu błysnął Maciej Małkowski (zawodnik zaliczył trzy asysty) który idealnie obsłużył Grzegorza Kuświka, a ten strzałem w krótki róg pokonał Krzysztofa Pilarza. Bramkarz Ruchu w tej sytuacji nie ustrzegł się jednak błędu. W ostatnim meczu czwartej kolejki Lechia Gdańsk na własnym stadionie podejmowała Jagiellonię Białystok. W czasie meczu nad Gdańskiem przeszły ogromne ulewy, co spowodowało wydłużenie przerwy w meczu do trzydziestu minut. Po końcowym gwizdku pierwszej połowy piłkarze schodzili przy rezultacie 1:1. W końcówce meczu, w arcytrudnych warunkach szalę na swoją korzyść przechylili podopieczni Michała Probierza, którzy za sprawą Andriusa Skerli objęli prowadzenie 2:1 i nie oddali go do końca meczu.